czwartek, 23 października 2014

Bułeczki z makiem (Rundstykker)

Kolejny bardzo udany wypiek z książki Scandinavian Baking Proszę się absolutnie nie zrażać tym, że coś trzeba zrobić wieczorem, coś dopiero rano. Bułeczki pomimo podziału tych czynności są bardzo proste do wykonania i gdy wieczorem zrobimy zaczyn i rano tylko wyrobimy ciasto, po ok. 2,5 godzinie wyrastania ciasta plus 25 minutach pieczenia bułeczki będą gotowe na śniadanie ;-) Są mięciutkie w środku, mają miło chrupiąca skórkę i znikają bardzo szybko :-)


Składniki:
Zaczyn (dzień 1 - najlepiej wieczorem)
20 g świeżych drożdży
300 ml ciepłej wody
150 g mąki pszennej

Drożdże wkruszamy do wody i mieszamy, aż się połączą z wodą. Dodajemy mąkę, mieszamy, odstawiamy w ciepłe miejsce na całą noc pod przykryciem.


Dzień 2
75 g masła rozpuszczonego i ostudzonego
300 ml ciepłej wody
10 g świeżych drożdży
700 g dobrej mąki pszennej
10 g soli
1 jajko lekko roztrzepane

Masło dodajemy do przygotowanego dzień wcześniej zaczynu razem z wodą, mieszamy i dodajemy drożdże. W osobnej miseczce mieszamy mąkę, sól i dodajemy do przygotowanej wcześniej mieszanki i zagniatamy, aż powstanie gładkie ciasto. Odstawiamy ciasto pod przykryciem na ok. 2 godziny, aż ciasto podwoi objętość.
Po tym czasie, ciasto wykładamy na blat posypany mąką, dzielimy na 20 kawałków i formujemy zgrabne:-) bułeczki. Układamy na blasze wyłożonej papierem do pieczenia i odstawiamy na 30 minut do podrośnięcia.


Bułeczki smarujemy roztrzepanym jajkiem i obsypujemy makiem. Pieczemy w piekarniku, który uprzednio skrapiamy zimną wodą (aby powstała para wodna) w temperaturze 220 stopni przez 10 minut, potem zmniejszamy temperaturę do 200 stopni i pieczemy kolejne 15 minut.
Wyjmujemy, studzimy i zajadamy się ;-)

środa, 22 października 2014

Bułeczki cynamonowe

 Pyszne, mięciutkie, pachnące bułeczki prosto ze Szwecji. Z dodatkiem cynamonu, który nadaje bułeczkom charakteru. Ja w ogóle lubię takie wypieki, a w skandynawskich rozsmakowałam się całkowicie, więc na pewno pojawi się ich więcej na portalu. Gorąco zapraszam i zachęcam do zrobienia.

Źródło - "Scandinawian Baking" Trine Hahnemann



Składniki (na ok. 20 sztuk):
Ciasto
50 g świeżych drożdży
500 ml ciepłego mleka
1 jajko lekko roztrzepane
850 g mąki pszennej
100 g cukru pudru lub drobnego cukru
1/2 łyżeczki soli
150 g miękkiego masła

Nadzienie
200 g miękkiego masła
150 g drobnego cukru (ja użyłam cukru pudru)
4 łyżeczki cynamonu



Drożdże rozkruszamy do mleka i mieszamy, dodajemy jajko, a następnie mąkę, cukier i sól. Na koniec dodajemy masło i całość zagniatamy do uzyskania gładkiego ciasta. Możemy ewentualnie podsypać odrobiną mąki.



Ciasto wkładamy do miski, przykrywamy, odstawiamy na ok. 1-2 godziny, aż podwoi objętość.
W międzyczasie mieszamy wszystkie składaniki nadzienia do uzyskania jednolitej masy.
Gdy ciasto podwoi objętość, wykładamy je na omączoną stolnicę i rozciągamy je rękoma na kształ prostokąta o wymiarach 40 cm na 30 cm. Na cieście rozsmarowujemy pastę cynamonową.
Ciasto zwijamy zaczynając od dłuższej krawędzi tworząc rulon. Tak przygotowane ciasto tniemy na ok. 18-20 kawałków. Układamy je na blasze wyłożonej papierem do pieczenia. Odstawiamy przykryte ściereczką na 30 minut do wyrośnięcia.
Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni, pieczemy bułeczki ok. 25-30 minut.

Studzimy (albo i nie:-)) i zajadamy :-)

niedziela, 19 października 2014

Papugoryba w prażonej soli i rozmarynie

Papugoryba. Do momentu, kiedy trafiła w moje ręce nie miałam pojęcia o jej istnieniu. Ale w końcu człowiek całe życie się uczy :-) Ryba piękna, ciesząca oko. W smaku również inna, ale bardzo smaczna, z jędrynym mięsem. Ogromną frajdę sprawiła mi możliwość goszczenia jej w mojej kuchni. Z takiej ryby wykroiłam filety i zrobiłam je w sposób bardzo prosty - prażona sól i rozmaryn oraz skórka i sok z cytryny. Proste połączenia są tak naprawdę najlepsze i myślę, że taka kombinacja sprawdzi się nie tylko przy papugorybie :-)
Papugoryba dostępna oczywiście w Tesoro del Mar.


Składniki:
2 filety z papugoryby (ryba w całości z Tesoro del Mar)
pół łyżki soli morskiej gruboziarnistej
1/8 łyżeczki suszonego rozmarynu
sok i skórka z 1/2 cytryny



Na patelnię wkładamy sól i rozmaryn. Całość prażymy, aż zacznie lekko dymić, wydzielać dosyć intensywne zapachy, a sól zmianiać kolor (u mnie trwało to ok. 10 minut).
Rybę skrapiamy sokiem z cytryny.
Sól i rozmaryn wkładamy do moździerza i tłuczemy aż powstanie nam drobna masa. Do niej dodajemy otartą skórkę z cytryny. Rybę posypujemy tak przygotowaną mieszanką (nie musimy wykorzystać całej) i wkładamy do lodówki na ok. 1 godzinę.
Po tym czasie, rybę lekko skrapiamy oliwą i grillujemy po ok. 2-3 minuty z każdej strony, aż mięso ryby będzie gotowe, a skórka ładnie się przyrumieni.



Smacznego!

piątek, 17 października 2014

Sardynki pieczone w soli

Banalny przepis, ale za to wrażenia smakowe niezapomniane! Wystarczą tylko cztery składniki: sardynki, tymianek, cytryna i gruba sól morska. Nic więcej. Sardynki oczywiście trafiły do mnie prosto z Tesoro del Mar. Gorąco zapraszamy!

Źródło - tutaj

Składniki:
ok. 500 g sardynek (u mnie już pozbawione wnętrzności z Tesoro del Mar)
ok. 500 g grubej soli morskiej
cytryna
tymianek (świeży)

Sardynki myjemy, wyjmujemy wnętrzności (kto lubi, może upiec z wnętrznościami:-)) Na blasze do pieczenia wykładamy papier, wysypujemy połowę soli, na niej układamy sardynki, na sardynki plastry cytryny i gałązki świeżego tymianku. Na całość wysypujemy resztę soli.


Piekarnik nagrzewamy do temperatury 200 stopni i pieczemy sardynki ok. 20 minut.


Smacznego!

środa, 15 października 2014

Pasta z wędzonej makreli z korniszonami

Bardzo prosta i bardzo smaczna pasta z wędzone makreli. Makrela niezwykła, bo filet wędzony z pieprzem. Taką pyszność miałam możliwość skosztować z Tesoro del Mar. Uwierzcie mi, makrela już sama jest pyszna, a w połączeniu z tymi kilkoma składnikami tworzy niesamowitą całość :-)


Składniki:
2-3 filety z makreli wędzone z pieprzem (u mnie z Tesoro del Mar)
1 średniej wielkości korniszon pokrojony w drobną kostkę
1 mała szalotka
majonez
odrobina soli do smaku

Makrelę oddzielamy od skóry, rozdrabniamy widelcem. Dodajemy posiekaną szalotkę, ogórka i majonez (ilość w zależności od uzyskanej konsystencji). Doprawiamy do smaku solą. Wkładamy do lodówki na ok. 30 minut (lub dłużej, jeśli mamy tyle siły, żeby czekać :-)), aby smaki się przegryzły :-)
Smacznego!


niedziela, 12 października 2014

Ciasto cappucino

Pyszne, lekkie ciasto z świetnym kremem i zanurzonymi w nim biszkoptami nasączonymi w kawie. Ciasto znika bardzo szybko. Może jest troszkę pracochłonne, ale gorąco Wam polecam. Pięknie prezentować się będzie na stole, co zresztą sami możecie zobaczyć na zdjęciu :-)

Ciasto Ewy Wachowicz


Składniki:
6 jajek
1 szczypta soli
4 łyżki mąki
2 łyżki mąki ziemniaczanej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
6 łyżek cukru

Krem
4 zółtka
1 jajko
1 szklanka cukru pudru
450 g sera homegenizowanego (naturalnego)
2 szklanki mleka w proszku
200 g masła
4 łyżeczki żelatyny
1 opakowanie biszkoptów podłużnych (u mnie do Tiramisu)
1 szklanka mocnej kawy
1 kieliszek wódki
kakao do oprószenia

Żółtka oddzielamy od białek. Do białek dodajemy cukier i ubijamy pianę. Dodajemy żółtka i ubijamy na sztywno. Następnie dodajemy mąkę przesianą z mąką ziemniaczaną i proszkiem do pieczenia. Delikatnie mieszamy i wykładamy na blachę. Pieczemy przez 20-25 minut w temperaturze 180 stopni.
Przygotowujemy krem. Żelatynę rozpuszczamy we wrzątku. Studzimy. Żółtka, jajko i cukier puder ubić na parze (ja zagotowałam w garnku wodę i następnie zdjęłam ją z ognia i na tym garnku postawiłam blaszaną miskę z jajkami i cukrem i miksowałam, aż masa wyraźnie zbielała i zgęstniała).
Ucieramy masło, stopniowo dodajemy masę jajeczną. Dodajemy następnie mleko w proszku i serek homogenizowany, a na samym końcu żelatynę.
Na biszkopt nakładamy połowę kremu. Na krem biszkopty namoczone w kawie z alkoholem (alkohol można pominąć). Na biszkopty resztę kremu. Całość oprószamy kakao.
Chłodzimy w lodówce, aby masa się ścięła.
Smacznego!

czwartek, 9 października 2014

Kostka czekoladowo-wiśniowa

Pyszne, lekkie ciasto, które szczególnie podbiło serce mojej Mamy. Delikatne, rozpływające się w ustach. Może troszkę pracochłonne, ale warte każdej poświęconej minuty :-)

Źródło - Moje Wypieki


Składniki (ciasto):
3/4 szklanki oleju rzepakowego
pół szklanki wody
1 szklanka cukru
3 łyżki kakao (płaskie)

Wszystkie składniki umieszczamy w garnuszku. Gotujemy do rozpuszczenia się cukru, następnie zdejmujemy z palnika i studzimy. Po wystudzeniu przygotowujemy:

5 jajek, białka i żółtka oddzielnie
pół szklanki drobnego cukru do wypieków
1,5 szklanki mąki pszennej
1 łyżeczka proszku do pieczenia
1 łyżeczka sody oczyszczonej

Wszystkie składniki powinny być w temperaturze pokojowej. Mąkę, proszek, sodę przesiewamy i odkładamy. Białka umieszczamy w misce i ubijamy na sztywną pianę. Pod koniec stopniowo dodajemy cukier, łyżka po łyżce, cały czas ubijając. Dodajemy żółtka i dalej ubijamy do otrzymania kremowej pianki. Do tej masy wlewamy całą ostudzoną mieszankę i dokładnie mieszamy szpatułką.
Dodajemy przesiane suche składniki i delikatnie mieszamy również szpatułką.
Do formy o wymiarach 25 cm na 32-35 cm wyłożonej papierem do pieczenia (tylko dno) wylewamy ciasto. Pieczemy w nagrzanym do 180 stopni piekarniku ok. 40-45 minut. Studzimy w uchylonym piekarniku.
Po ostudzeniu kroimy na pół. 

Krem wiśniowy
500 ml śmietany kremówki 36%, schłodzonej
800 g wiśni (świeżych lub mrożonych) - u mnie mrożonych
2 łyżki soku z cytryny
5 łyżek cukru
24 g żelatyny w proszku (6 łyżeczek) - ja dałam 7 łyżeczek
około 100 ml wody

Wiśnie umieszczamy w garnku, zasypujemy cukrem, dodajemy sok z cytryny, gotujemy. Miksujemy blenderem na puree. 
Żelatynę zalewamy wodą po pokrycia i odstawiamy na 10 minut. Następnie podgrzewamy ją, tak aby nie doprowadzić do zagotowania. Zdejmujemy, dodajemy do puree i dokładnie mieszamy. Studzimy, chłodzimy w lodówce, tak aby lekko zgęstniała. 
W misce ubijamy kremówkę na sztywno. Pod koniec dodajemy puree w trzech turach. Krem wkładamy do lodówki, aby znowu lekko zgęstniał (pilnujemy, bo szybko gęstnieje).

Polewa
125 ml śmietany kremówki 36%
125 g gorzkiej czekolady (lub pół na pół z mleczną)

Śmietanę kremówkę przelewamy do garnuszka, podgrzewamy do wrzenia, zdejmujemy z palnika. Dodajemy posiekaną czekoladę i mieszamy, aż powstanie polewa. 

Do nasączenia
wiśniówka (połączona z odrobiną wody)

Pierwszy blat nasączamy lekko wiśniówką, na to wykładamy połowę kremu, wyrównujemy, przykrywamy blatem, ponownie nasączamy i wykładamy pozostały krem. Wkładamy do lodówki, aby stężał. Po tym czasie wykładamy na masę polewę i chłodzimy. 
Smacznego!

Kotleciki krabowe

Pyszne kotleciki krabowe, świetne na obiad, do pudełka z jedzeniem do pracy czy na kolację. Proste, szybki i najważniejsze - smaczne. Przepis pochodzi z jednej z moich ulubionych książek Gordona Ramseya Kuchnie Świata.


Składniki:
ok. 500 g mięsa z kraba (u mnie mięso z kraba z Tesoro del Mar)
1 mała cebula drobno posiekana
1 łyżka musztardy Dijon
1 łyżka majonezu
1 łyżeczka sosu Worcestershire
1 jajko roztrzepane
1 łyżeczka posiekanej natki pietruszki
ok. 50 g bułki tartej
olej roślinny do smażenia
sól, pieprz, słodka i ostra papryka do smaku

Mięso z kraba rozdrabniamy (ewentualnie możemy włożyć do malaksera i lekko rozdrobnić w ten sposób). Wszystkie składniki, na razie oprócz bułki tartej, wkładamy do miski i mieszamy. Na koniec dodajemy bułkę tartą (3-4 łyżki) i całość mieszamy, aż otrzymamy gęstą masę. Doprawiamy do smaku solą, pieprzem i papryką.
Miskę z masą przykrywamy folią spożywczą i wkładamy na 30 minut do lodówki, aż masa stwardnieje.
Wilgotnymi dłońmi formujemy ok. 6-8 kotlecików, smażymy je na rozgrzanym oleju po 2-3 minuty z każdej strony na rumiany kolor.
Odsączamy z nadmiaru tłuszczu ręcznikiem papierowym.
Możemy podawać z majonezem lub innym sosem.
Smacznego!

niedziela, 5 października 2014

Tiramisu (II)

Tiramisu to jeden z moich ulubionych deserów. Jedną wersję możecie już znaleźć na blogu, dziś prezentuję drugą według przepisu Jamiego Olivera. Niektórych z Was może odstraszyć ze względu na surowe jajko, jednak smak tego tiramisu jest boski :-)


Składniki:
125 g gorzkiej czekolady (70% kakao)
25 g masła
sól morska
ok. 100 g biszkoptów do tiramisu
200 ml gorącej słodkiej kawy
2 jajka
50 g cukru pudru
ok. 375 g mascarpone

100 g czekolady wkładamy do miski i rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Pozostałą część czekolady zostawiamy na później.
Dodajemy do czekolady w kąpieli masło i szczyptę soli morskiej i zostawiamy na 5 minut, aż wszystko się połączy i rozpuści. 

Tiramisu możemy zrobić w jednej większej misce lub kilku mniejszych pojemniczkach. 
Na dno wykładamy biszkopty nasączone w kawie. Na biszkopty wylewamy część rozpuszczonej czekolady.


Jajka rozdzielamy, żółtka ucieramy z cukrem na jasną masę. Następnie dodajemy mascarpone i całość mieszamy. 
Białka ubijamy w osobnej misce na sztywną pianę z odrobiną soli. Dodajemy do masy mascarpone i delikatnie mieszamy. 
Tak przygotowaną masę wykładamy na biszkopty i czekoladę, następnie znowu biszkopty, czekoladę i masę mascarpone, aż do wyczerpania składników. 
Tak przygotowane tiramisu wkładamy na 2 godz. do lodówki. Przed samym podaniem, wyjmijmy z lodówki na ok. 15 minut.


Smacznego!

poniedziałek, 29 września 2014

Dorsz w harissie z wodą różaną

Polędwica z dorsza, która miażdży :-) Tak powiedziała moja koleżanka po spróbowaniu. Chodzi oczywiście o polędwicę z dorsza od Tesoro del Mar. Skoro trafił do mnie taki piękny okaz, trzeba było wykorzystać go w sposób godny. Taki moim zdaniem jest ten. Zaznaczam, że przepis jest dla osób lubiących ostre smaki, co gwarantuje harissa (u mnie taka samodzielnie przygotowana, może dlatego była taka "wyraźna":-)) Połączenie ostrego i słodkiego, a także różanego. Połączenie doskonałe. Świetnie całość łączy się z ryżem, który trochę łagodzi ostrość.
Przepis zaczerpnęłam z White Plate, jednak jakiś czas temu usłyszałam o nim w Master Chefie. Oryginalnie przepis pochodzi z książki "Jerusalem"


Składniki:
ok. 400 g polędwicy z dorsza (u mnie z Tesoro del Mar)
1 i 1/2 łyżki pasty harissa (jeśli nie lubicie zbyt ostrych dań, można troszkę zredukować ilość)
1 łyżeczka kuminu
1/2 łyżeczka soli

Z harissy, soli i kuminy robimy marynatę, nacieramy nią dorsza i wkładamy do lodówki na 2 godziny.

W tym czasie przygotowujemy resztę :-)

Dodatkowo
1 i 1/2 łyżki harissy (można dać ciut mniej)
2 cebule
1 łyżki oliwy
1 łyżeczka cynamonu
50 ml białego dobrego octu winnego
1 i 1/2 łyżki miodu
1 łyżka wody różanej
60 g drobnych rodzynek



Na patelni rozgrzewamy oliwę, dodajemy posiekaną w piórka i szczyptę soli. Dusimy chwilkę. Następnie, dodajemy harissę, cynamon, ocet, pół łyżeczki soli, pieprz i całość znowu dusimy. Dolewamy 200 ml wody i dusimy ok. 15-20 minut, aż sos zgęstnieje. Na sam koniec dodajemy miód, wodę różaną i rodzynki.

Dorsza grillujemy na patelni grillowej lub na zwykłej patelni z każdej strony po ok. 1 minucie, tak aby był dopieczony w środku (długość smażenia zależy od grubości polędwicy).
Ewentualnie rybę (tak jak zrobiła to Liska) możemy dusić w sosie pod przykryciem kilka minut.
Mój dorsz został podany z ryżem długoziarnistym.

Smacznego!

niedziela, 28 września 2014

Ketchup z cukinii

Ketchup z cukinii? Niemożliwe? Możliwe i bardzo pyszne! Jeśli mamy cukinii w nadmiarze, a nawet jeśli jej w nadmiarze nie mamy, to kupmy. Ketchup jest wyśmienity. Nie jest tak czasochłonny jak ketchup wyłącznie z pomidorów, ale w smaku jest równie pyszny. Ja zrobiłam kilka słoiczków na próbę. Zniknęły. Więc niebawem rozpoczynam kolejną produkcję. Na zimę na pewno się przydadzą :-) PS. Warto zrobić od razu z podwójnej porcji :-)


Składniki:
1,5 kg cukinii bez skóry i pestek (ja miałam młode i małe cukinie, więc środek zostawiałam)
0,5 kg cebuli
garść soli
Cukinię i cebulę ścieramy na tarce o grubych oczkach. Solimy, całość mieszamy. Przykrywamy folią aluminiową i odstawiamy w ciemne miejsce najlepiej na całą noc.

Dodatkowo
1 szklanka octu
ok. 500 g koncentratu
ok. 1 i 2/3 szklanki cukru (ewentualnie możemy dodać troszkę więcej, ale najpierw spróbujmy)
1 łyżka ostrej papryki
1 łyżka słodkiej papryki
1/2 łyżeczki pieprzu cayenne (jeśli nie lubicie zbyt ostrego ketchupu, można pominąć)


Cukinię, która puściła soki przez noc wkładamy do garnka. Nie odciskamy. Dusimy, aż cukinia zmięknie. Następnie, taką cukinię blendujemy. Z powrotem wlewamy do garnka, dodajemy koncentrat, cukier, papryki. Całość gotujemy ok. 25-30 minut często mieszając. Na sam koniec dodajemy ocet, zagotowujemy całość (ja gotowałam ok. 10 minut na wolnym ogniu, aby ketchup nie był zbyt płynny).

Ketchup przelewamy do wyparzonych słoiczków.

Smacznego!


Surówka z kapusty i marchewki (od Chińczyka)

Tzw. chińczyka bardzo lubię. Czasami w pracy, gdy już nie mam co jeść sięgam po niego. Zawsze do każdego zestawu dodawana jest taka oto surówka. Różnica jest jedna - ta jest o niebo lepsza. Gorąco zachęcam do zrobienia, jest szybka, prosta i zobaczycie, że zniknie szybciej niż przyjdzie zima.

Źródło - tutaj 


Składniki:
1 główka (spora) kapusty
3 marchewki
3 ząbki czosnku
1 szklanka octu
1 szklanka oleju
3/4 szklanki cukru
1 łyżka soli



Kapustę siekamy, wkładamy do miski. Marchew obieramy, ścieramy na tarce o grubych oczkach. Dodajemy do kapusty i mieszamy.
Do garnka wlewamy olej, ocet, dodajemy sól i cukier. Zagotowujemy, a następnie dodajemy przeciśnięty przez praskę czosnek. Gotujemy jeszcze 2-3 minuty. Tak przygotowaną zalewą zalewamy kapustę i marchew. Odstawiamy na ok. 1 godzinę.
Surówkę albo wykorzystujemy od razu do jedzenia albo wkładamy do wyparzonych słoików i pasteryzujemy.
Smacznego!

piątek, 26 września 2014

Okoń morski pieczony z pomidorkami koktajlowymi

Genialne połączenie pysznej, delikatnej ryby i pomidorków koktajlowych. Danie przygotowuje się bardzo szybko, a jednocześnie pięknie się prezentuje na stole.

Źródło - Donna Hay "Modern classisc Book 1"



Składniki:
ok. 300 g pomidorków koktajlowych
1 łyżka skórki otartej z cytryny
8 ząbków czosnku
1 1/2 łyżki kaparów
1/3 szklanki oliwy z oliwek
4 filety okonia morskiego z Tesoro del Mar
sok z cytryny
sól morska i pieprz



Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni. Umieszczamy w naczyniu do pieczenia pomidorki, skórkę z cytryny, czosnek (w osłonkach) i kapary. Skrapiamy połową oliwy i pieczemy ok. 20 minut.
Następnie, dodajemy okonia morskiego i skrapiamy go pozostałą oliwą. Wkładamy do piekarnika na ok. 15 minut.
Po wyjęciu skrapiamy sokiem z cytryny, oprószamy solą i pieprzem.



Smacznego!

niedziela, 21 września 2014

Ciasto budyniowe z jabłkami

Kolejne pyszne i proste ciasto. Mnie oczarowało, bo lubię takie połączenia. Nie będę długo pisać, po prostu zróbcie!

Źródło - 103 ciasta siostry Anastazji, sposób przygotowania zaczerpnięty z bloga Bayaderka



Składniki (forma o wymiarach 23 cm na 38 cm):
Ciasto
500 g mąki
250 g masła
160 g cukru
3 żółtka
3 łyżki kwaśnej śmietany
1 cukier waniliowy
2 łyżeczki proszku do pieczenia

Masa budyniowa
3 paczki budyniu waniliowego (po 40 g każdy)
8 łyżek cukru                          
1 l mleka
ziarenka z ½ laski wanilii

Dodatkowo
8 jabłek
2 łyżki kaszy mannej
1 łyżeczka cynamonu


Składniki na ciasto kruche wkładamy do miski. Za pomocą dwóch noży siekamy masło z cukrem, i pozostałymi składnikami. Następnie, zagniatamy gładkie ciasto, dzielimy na dwie części. Jedną od razu przekładmy do zamrażarki. Drugą częścią wykładamy formę wyłożoną papierem do pieczenia.
Jabłka myjemy, obieramy, usuwamy gniazda nasienne, kroimy na plasterki. Posypujemy cynamonem i kaszą.
Budynie gotujemy zgodnie z instrukcją z opakowania (jeśli mamy budynie z cukrem, nie dodajemy już cukru, ale lepiej kupić bez). Do gotującego mleka dodajemy ziarenka z laski wanilii. Gdy budyń będzie już gotowy i gęsty, wykładamy go na ciasto, na to układamy jabłka a na górę ścieramy (o ile na tyle się zmroziło ciasto) albo rwiemy w palcach pozostałą część ciasta.

Wkładamy do pierkanika nagrzanego do 180 stopni. Pieczemy ok. 35-40 minut, aż ciasto będzie pięknie rumiane. 

Krewetki z czosnkiem i chili

Tym razem do mojej kuchni trafiły prosto z Tesoro del Mar piękne, surowe krewetki. Zastanawiałam się co dobrego z nich zrobić. W jednej z moich ulubionych książek Donny Hay znalazłam bardzo prosty i szybki przepis na krewetki. Dobrze wiemy, że im prościej, tym lepiej. Dokładnie jest tak samo z tym przepisem. Nie tylko krewetki podbiły moje serce, ale cudowna jest także oliwa czosnkowo-paprykowa, w której możemy maczać bagietkę (pyszna!).



Składniki (na 4 porcje):
18 surowych świeżych krewetek u mnie z Tesoro del Mar (krewetki oczyszczamy z pancerza i pozostałych niejadalnych elementów)
3 łyżki oliwy z oliwek
3 łyżki masła
1/2 łyżeczki płatków chili
6 ząbków czosnku
2 łyżeczki pietruszki



Na patelnię wlewamy oliwę, dodajemy masło, posiekane ząbki czosnku i chili i wszystko podsmażamy ok. 1 minutę, aż masło się roztopi (na średnim ogniu).
Ogień zmniejszamy, dodajemy krewetki, pietruszkę, odrobinę soli i podsmażamy ok. 1-2 minuty z każdej strony, aż do momentu, gdy krewetki będą gotowe.
Możemy serwować z chrupiącą bagietką.

czwartek, 18 września 2014

Jak przechowywać ryby?

Zapewne wielu z Was zastanawia się również nad tym, co zrobić z rybą, jeśli kupimy jej więcej i chcemy, aby zachowała jak najdłużej świeżość, a po zamrożeniu smakowała tak jak i przed, a także jak długo możemy przechowywać rybę w lodówce no i jak to zrobić, aby zachować w pełni jej smak.
Poniżej przedstawiam kilka wskazówek.

Ryby i owoce morza, które widzicie na zdjęciach pochodzą z Tesoro del Mar, gdzie możecie kupić świeże ryby z dostawą prosto do domu :-)
Przepisy na ryby i krewetki już niebawem pojawią się na blogu, więc gorąco zapraszam!


Świeże ryby

Trzymamy je w lodówce w temp. 1-2 stopnie, nie dłużej niż 1-2 dni. Powinny być przechowywane w szczelnie zamkniętych pojemnikach (możemy je podlać ewentualnie oliwą z oliwek lub sokiem z cytryny). Jeśli nie włożymy ich do pojemnika, szczelnie owińmy rybę folią spożywczą.
Ryby przechowujemy już wypatroszone, bez skrzeli i oczu.
Im szybciej wykorzystamy świeżą rybę, tym lepiej, ryba wtedy będzie oddawać pełnię smaku.



Mrożenie ryb

Jeśli chcemy zamrozić rybę, to mrozimy kawałki ryby zapakowane w 2-3 woreczki do mrożenia, gdyż w ten sposób zabezpieczymy rybę przed wysychaniem. Rybę mrozimy w jak najniższej temperaturze, ok. -20 stopni.
Dłużej możemy przechowywać ryby chude niż tłuste, a także w całości niż porcjowane).
Ciekawym sposobem, a jednocześnie przedłużającym czas przechowywania mrożonych filetów czy też całych sprawionych ryb, jest glazurowanie ryby.
Rybę układamy na folii aluminiowej, luźno je przykrywamy drugim kawałkiem i wkładamy do zamrażarki. Następnie, wyjmujemy i zanurzamy w zimnej wodzie z lodem. Kiedy pokryją się cienką jego warstwą, wszystkie czynności powtarzamy.
Jeśli ryby nie są pokryte glazurą, nie możemy ich zbyt długo przechowywać, gdyż w przeciwnym razie będzie sucha i twarda.



Rozmrażanie

Ryby rozmrażamy w lodówce, w temp. ok. 2 stopni. Jeśli rybę rozmrozimy, nie wolno jej ponownie zamrażać. Rozmrożoną rybę spożywamy tego samego dnia.
Jeśli spróbowaliśmy metody glazurowania, to przed smażeniem lub gotowaniem ryby nie rozmrażamy. Wystarczy tylko zmyć powłokę z lodu, osuszyć i panierować, smażyć czy gotować. W innym przypadku ryba będzie się rozpadać i nie będzie zbyt soczysta.

Ilość ryb warto dostosować do potrzeb i możliwości jedzeniowych, gdyż im rybka świeższa i szybciej przygotowana od zakupu, tym lepiej.

Smacznego!

Artykuł przygotowano w oparciu o portal dobreryby.pl

niedziela, 14 września 2014

Dorsz w sosie romesco

Pierwszy raz miałam przyjemność pracować na polędwicy, a nie filecie z dorsza. Piękną polędwicę z dorsza dostałam oczywiście od Tesoro del Mar. Właście zaczął się najlepszy moment na dorsza, więc gorąco zachęcam do wykorzystywania tej właśnie ryby w Waszych kuchniach. Za sprawą tego cudownego sosu Gordona Ramseya z książki Kuchnie świata dorsz staje się wyjątkowy. Pomidory, pietruszka, migdały...
Gorąco polecam!



Składniki:
2 kawałki polędwicy z dorsza (polecam z Tesoro del Mar)
1-2 łyżki oliwy
50 g blanszowanych migdałów
2 ząbki czosnku
1 cebula obrana i pokrojona w kostkę (u mnie szalotka)
szczypta płatków chili
3 dojrzałe pomidory bez skóry
liść laurowy
sól morska, pieprz
40 g pieczywa białego stostowanego (można włożyć do piekarnika i przypiec)
1 łyżka posiekanej pietruszki
2 łyżki wody
1 łyżka octu winnego czerwonego (u mnie biały)

Piekarnik nagrzewamy do 180 stopni.
Na patelnię wylewamy oliwę, dodajemy migdały i czosnek posiekany na kawałki i chwilkę podsmażamy. Wyjmujemy (możemy bezpośrednio do blendera), oliwę pozostawiamy.
Dodajemy na patelnię posiekaną cebulę, podsmażamy chwilkę, a następnie dodajemy płatki chili i liść laurowy, pomidory, solimy i doprawiamy pieprzem. Gotujemy ok. 10 minut, aż pomidory się lekko rozpadną.

Migdały, czosnek i pokruszone pieczywo z 1 łyżką wody miksujemy na masę w miarę gładką (będzie i tak posiadała grudki). Dodajemy ją do pomidorów z 1-2 łyżkami wody. Na koniec dodajemy ocet i ewentualnie doprawiamy całość.

Polędwicę układamy w naczyniu do zapiekania, na niego wykładamy sos i całe naczynie przykrywamy folią aluminiową.
Rybę pieczemy ok. 20-25 minut (jeśli jest to polędwica), a jeśli filet 15-20 minut (wszystko tak naprawdę zależy od grubości ryby).
Posypujemy po wyjęciu natką pietruszki.
Smacznego!

Malinowa chmurka

Jedno z najlepszych ciast jakie ostatnio robiłam. Długo zachwalać nie będę, po prostu popatrzcie na zdjęcia i sami powiedzcie, czy nie wygląda bosko!

Źródło - tutaj


Składniki:
Ciasto kruche 
3 żółtka
30 g cukru pudru
pół łyżeczki proszku do pieczenia
pół opakowania cukru wanilinowego
150 g mąki pszennej
100 g masła

Składniki szybko zagniatamy aż powstanie jednolita i gładka masa, formujemy kulę, owijamy w folię i wkładamy do lodówki na ok. 60 minut (u mnie dłużej).
Blachę o wymiarach 23 x 33 cm wykładamy papierem do pieczenia. Ciasto wyjmujemy z lodówki, rozwałkowujemy i przekładamy do formy (ciasto jest podatne na rwanie się, więc wykładanie możemy dokończyć w formie). Dziurkujemy widelcem. 
W oryginalnym przepisie ciasto z powrotem wędrowało do lodówki, jednak moje ciasto spędziło uprzednio dużo więcej, więc ominęłam ten moment i przeszłam od razu do pieczenia.
Pieczemy w 190 stopniach przez ok. 15 minut (ciasto musi się zezłocić).
  
Galaretka z malinami
600 g malin (u mnie świeżych)
3 malinowe galaretki (każda na 500 ml wody)
3 szklanki wrzącej wody
Jeśli mamy maliny mrożone to wcześniej rozmrażamy je  na durszlaku.

3 malinowe galaretki rozpuszczamy w 3 szklankach wrzącej wody. Studzimy, dodajemy maliny. Odkładamy do lodówki, aby zgęstniała, ale nie za bardzo, bo będziemy mieli problem z jej wyłożeniem na ciasto. Tężejącą galaretkę wykładamy na ciasto. Wkładamy do lodówki do całkowitego zastygnięcia. 

Krem śmietankowy z wanilią
500 ml śmietany kremówki 36%, schłodzonej (u mnie 30% i ok. 400 ml)
250 g serka mascarpone, schłodzonego
3 płaskie łyżki cukru pudru
nasionka z 1/2 laski wanilii


Wszystkie składniki wkładamy do miski i miksujemy, aż powstanie gęsta masa. Nie miksujemy zbyt długo, gdyż masa się zwarzy.
Masę przekładamy na galaretkę 


Beza z migdałami
3 białka, w temperaturze pokojowej
130 g drobnego cukru do wypieków
2 łyżeczki mąki (skrobi) ziemniaczanej
ziarenka z 1/2 laski wanilii
40-50 g płatków migdałów

Białka umieszczamy w misce (szklanej lub metalowej suchej i czystej). Ubijemy do momentu uzyskania sztywnej piany. Następnie, łyżka po łyżce, cały czas miksując, dodajemy cukier i miksujemy do momentu, aż dodany cukier się rozpuści. Powinna powstać gęsta i błyszcząca masa. Następnie dodajemy ziarenka z wanilii i mąkę ziemniaczaną. Chwilkę całość miksujemy do połączenia składników.
Formę o wymiarach 23 na 33 cm odwracamy dnem do góry i na to dno kładziemy papier do pieczenia. Wykładamy masę na kształt dna masy, posypujemy płatkami migdałów i wkładamy do piekarnika nagrzanego do 110 stopni z termoobiegiem. 
Pieczemy ok. 1 godz. 20-30 minut (w razie potrzeby przedłużamy lub skracamy czas - ja piekłam w niskiej temperaturze ok. 1 godz. 30-40 minut) 
Beza musi być chrupiąca, wypieczona, lekko popękana. Studzimy (ja bezę przygotowałam dzień wcześniej).


Na galaretkę wykładamy masę, z powrotem wkładamy na chwilkę do lodówki, a następnie wykładamy na masę bezę. Chłodzimy.
Smacznego!

środa, 10 września 2014

Gravlax (Cykl: do chleba)

Skandynawski przysmak. Wcale się nie dziwię. Podbił moje serce. W smaku i "konsystencji" przypomina łososia wędzonego na zimno. Jednak jest o wiele bardziej bogaty w smaku. Pięknego łososia oczywiście dostałam od Tesoro del Mar i od razu pomyślałam, że tak go właśnie wykorzystam. Zrobiłam gravlax z łososia bez skóry, jednak polecam filet ze skórą.
Gravlax idealnie wpisuje się w cykl przepisów "do chleba", o które poprosiła jedna z Czytelniczek.


Składniki:
ok. 700-800 g filet z łososia ze skórą (u mnie pyszny łosoś z Tesoro del Mar)
ok. 2/3 szklanki grubej soli morskiej
skórka otarta z 1 cytryny
1 łyżka kopiasta cukru muscavado
1 łyżka cukru białego
4 łyżki posiekanego świeżego koperku
1 łyżka świeżo zmielonego pieprzu
1 łyżka brandy (można zastąpić wódką)



Łososia myjemy, osuszamy, usuwamy ewentualne ości.
W misce mieszamy sól, cukier, skórkę z cytryny, brandy, koperek i pieprz. Łososia układamy w naczyniu (naczynie powinno być płaskie, abyśmy mogli je owinąć folią, tak, aby folia przywierała do łososia, gdyż na folię jeszcze położymy obciążenie) skórą do dołu, na wierzch nakładamy mieszankę z solą (ważne, żeby była to gruba sól).
Całość owijamy folią aluminiową, tak dotykała łososia, a na folię kładziemy coś ciężkiego.
Łososia wstawiamy do lodówki na 24 godziny. Po tym czasie odwijamy, odlewamy płyn, odwracamy skórą do góry i ponownie zawijamy i obciążamy. I kolejne 24 godziny (ja w sumie po 48 godzinach już zajadałam łososia, ale jeśli chcecie możecie go jeszcze przetrzymać 24 godziny wyjmując z naczynia i owijając w folię)>
Po tym czasie wyjmujemy, usuwamy nadmiar marynaty i kroimy na cienkie plasterki.
Smacznego!